Rrrrrrrrrr…

Często słyszymy jak nawet cztero-, pięcioletnie maluchy w ogóle nie wymawiają „r”, lub zamiast „r” mówią „j”, „l”, czasem „ł”, „d” lub „w”: „jowej”, „”klowa”, ałbuz”, „dybka”, „kwawat”. Czy powinniśmy się tym martwić? Umawiać wizytę u logopedy, czy czekać aż samo minie?

Ponieważ głoska „r” jest dźwiękiem trudnym do wyartykułowania, pojawia się ona dość późno, czasem dopiero między piątym a szóstym rokiem życia. Wcześniej nie musimy się niepokoić, że nasze dziecko ją pomija lub zastępuje głoskami „j”, „l”, „ł”, „d”, „w” – to naturalny etap rozwoju mowy. Wręcz nie wskazane jest, by kazać przedszkolakowi przedwcześnie wymawiać ten dźwięk, gdyż może to obrócić się na niekorzyść i skutkować wadliwym wymawianiem „r” (co jest znacznie trudniejsze do wykorzenienia :-(). Maluch będzie starał się za wszelką cenę sprostać naszym oczekiwaniom, ale jego buzia i język nie będą jeszcze na to gotowe. Nie naciskajmy więc…

Inaczej sprawa ma się jednak w przypadku, gdy nasz smyk zniekształca „r” i w wyniku tych deformacji powstają brzmienia nie występujące w ogóle wśród polskich głosek. Wówczas nauczanie poprawnego „r” należy rozpocząć możliwie jak najwcześniej. Wywoływaniem głoski powinien zająć się logopeda. Jednak w ćwiczeniach wstępnych i utrwalających mile widziane jest wsparcie ze strony rodziców i nauczycieli. Często dopiero podczas diagnozowania wady wymowy w gabinecie logopedycznym dowiemy się, że mamy do czynienia z rotacyzmem (inaczej reraniem). Tak ogólnie nazywamy różnego rodzaju problemy z wymową „r”.

Terapię logopedyczną rotacyzmu rozpoczynają zawsze ćwiczenia wstępne, których celem jest usprawnienie języka. Dopiero, gdy to nastąpi, możliwe będzie doprowadzenie do wibracji jego czubka – niezbędnych do wypowiedzenia „r”. Zwykle zajęcia prowadzone są przed lustrem, gdzie logopeda demonstruje ćwiczenie, potem wykonuje je wspólnie z dzieckiem, a na końcu dziecko trenuje samodzielnie (oczywiście pod czujnym okiem specjalisty lub opiekuna). Polegają one, na przykład na robieniu „szerokiego” języka, gdy leży on swobodnie w buzi i dotyka zębów trzonowych lub na układaniu języka w „łyżkę”. W domu można liczyć czubkiem języka górne zęby, zdmuchiwać kawałeczki papieru z czubka języka, odklejać chrupki kukurydziane od podniebienia, ssać cukierek czubkiem języka. By rozluźnić napięcie mięśniowe dobrze jest też masować język przez jego lekkie przygryzanie. Oczywiście ostrożnie, by maluch nie zrobił sobie niechcący krzywdy!
Mając do czynienia z bardzo małymi dziećmi, ćwiczenia języka najlepiej wpleść do zabawy, a nie trenować przed lustrem. Przedszkolaki nie zauważą nawet, gdy naśladując warczenie motoru, mruczenie kota, dźwięk wiertarki, trąbki itd. wyćwiczą sprawność języka niezbędną, by ładnie zabrzmiało „r”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii gimnastyka buzi i języka, reranie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.