„Kaczka”, czy „taczka”?

Jakoś tak nie od razu dotarło do mnie, że mam problem, kiedy mój 3,5-letni syn z rozbrajającym uśmiechem (+ obowiązkowe przytulenie!) powiedział: „tocham Cię”. Wyznanie, cokolwiek wzruszające dla każdego rodzica, nie brzmiało jednak do końca tak jak powinno :-(. Na początku było to nawet troszkę zabawne – „tot”, „tura”, „tamień”.         Z czasem jednak coraz mniej było mi do śmiechu.
Bogatsza w doświadczenia z terapią logopedyczną własnego dziecka, wiem już, że tę wadę wymowy określamy, nieprzyjaźnie brzmiącą nazwą – kappacyzm (inaczej kekanie).

Głoska „k” pojawia się w 1-2 roku życia. Najwcześniej więc problemy z jej wymową mogą zaniepokoić nas dopiero u trzylatka. Odstępstwa od prawidłowej wymowy „k” polegają na deformacji jej brzmienia, bądź na opuszczeniu głoski, lub też na zastąpieniu jej „t”. Na szczęście jest ona dość łatwa i szybka do skorygowania, aczkolwiek wymaga wizyty u logopedy. Taki rodzaj zniekształceń głosek nie mija bowiem sam, trzeba rozpocząć odpowiednie ćwiczenia.
Praca nad wymawianiem „k” wymaga wzmocnienia mięśni tyłu języka. Można je samodzielnie potrenować w domu, pijąc gęste napoje (np. jogurt, czy sok przecierowy) przez wąską słomkę. Pomaga również płukanie gardła wodą albo robienie „kociego grzbietu” z języka, gdy czubek języka oparty jest o wewnętrzną stronę dolnych zębów. Można również posmarować jakimś słodkim kremem wewnętrzną stronę dolnych zębów i poprosić dziecko o zlizanie czubkiem języka. Oczywiście potem obowiązkowe szorowanie zębów ;-).
Zanim maluch nie opanuje pracy języka potrzebnej do wyprodukowania prawidłowego dźwięku, nie ma sensu zadręczanie go proszeniem: „powiedz k”. Będziemy w ten sposób jedynie utrwalać wadę i wywoływać zbędną frustrację :-(.
Nie obawiajmy się, że w jakikolwiek sposób wywołanie głoski przez logopedę będzie dla dziecka jakimś nieprzyjemnym, czy bolesnym przeżyciem. Po wyćwiczeniu mięśni języka, aby uzyskać prawidłowe „k”, logopeda najczęściej prosi dziecko o wymawianie „t”, z szeroko otwartą buzią, gdy język spoczywa na dnie jamy ustnej, przy dolnych zębach. Pomocniczo może przytrzymać grzbiet języka szpatułką tak, by podnosiła się jego tylna część. Innym sposobem jest ułożenie dziecka na wznak i odchylenie głowy do tyłu – język cofa się wówczas w głąb jamy ustnej pod wpływem własnego ciężaru. To naprawdę nic strasznego :-).
Samo wywołanie dźwięku nie jest więc aż tak skomplikowane. Warto jednak poświęcić trochę czasu, by tę prawidłową wymowę utrwalić i zautomatyzować. Oczywiście procesy te przebiegają w etapach określonych przez specjalistę i obejmują utrwalenie głoski kolejno w sylabach, wyrazach, zdaniach, na końcu dopiero – w izolacji. Na początku warto też zwrócić uwagę, aby w pierwszych ćwiczeniach nie pojawiała się głoska „t”. Dziecko może bowiem zacząć „z rozpędu” zamieniać również „t” na „k” („kotek” powie „kokek”). Na późniejszych etapach, kiedy maluch opanuje już „k” i będzie sprawnie różnicować oba dźwięki, wprowadzamy „t”. I wreszcie słyszymy upragnione: „kocham Cię” ;-).

Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności, gimnastyka buzi i języka, kappacyzm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.