Gammacyzm nam nie straszny!

Niestety, naszpikowanie tekstów logopedycznych fachową terminologią często utrudnia statystycznemu Kowalskiemu zrozumienie, o co w tym wszystkim chodzi :-(. Oto nasz czterolatek zamiast  „groszek” mówi „droszek”. Udajemy się więc po fachową pomoc do logopedy i słyszymy, brzmiącą jak czarnoksięskie zaklęcie, diagnozę – gammacyzm. Hmm…

Spokojnie, nie wpadajmy w panikę – to tylko określenie, stosunkowo łatwej do skorygowania u dzieci, wady wymowy. Gammacyzm swoją nazwę zawdzięcza greckiej nazwie głoski „gamma”, z której powstało łacińskie „gammacismus”. Mianem tym określamy różnego typu wady artykulacji głoski „g”. Mogą one polegać na jej pomijaniu, zastępowaniu przez „d” lub zniekształcaniu brzmienia.

Rodzice zwykle zamartwiają się, co jest przyczyną pojawienia się takiego problemu. Niepotrzebnie, gdyż wystąpić może on z przyczyn całkowicie od nas niezależnych. Za gammacyzm odpowiedzialna zwykle bywa niska sprawność ruchowa języka lub jego zła praca, zwłaszcza w tylnej części. Wystarczy zatem trochę systematycznego treningu :-). Gdy na talerzu zostaną resztki jakiegoś przysmaku, nie protestuj, jeśli dziecko będzie chciało wylizać go językiem. To mało eleganckie, za to bardzo skutecznie gimnastykuje język. Podobnie sprawa ma się z dmuchaniem na talerz z gorącą zupą lub żuciem pokarmów. Kontynuując tematykę jedzenia, można kupić maluchowi lizaka lub lody i pobawić się w lizanie z czubkiem języka uniesionym ku górze. Poranne i wieczorne mycie zębów to także świetna okazja do gimnastyki języka. Spróbujmy policzyć zęby tak, aby czubek języka po kolei dotknął każdego ząbka. Może się zdziwicie, ale nawet wystawianie języka jest ćwiczeniem aparatu artykulacyjnego ;-).
Oczywiście, w jakimś stopniu, na pojawienie się gammacyzmu (i innych wad) może mieć również wpływ mowa otoczenia. Dlatego tak ważne jest byśmy w miarę możliwości stanowili wzór wymowy dla naszego smyka. Starajmy się mówić wyraźnie i poprawnie.
Źródła gammacyzmu mogą tkwić także w wadach anatomicznych, np. w zwarciu krtaniowym, występującym przy rozszczepie podniebienia, lub wysokim, gotyckim podniebieniu. Wymagają one specjalistycznych konsultacji.
Z mową nieodłącznie związany jest słuch, zatem związane z nim problemy zwykle skutkują wadami wymowy. I niekoniecznie chodzi tu o niedosłyszenie, lecz częściej choćby o brak koncentracji uwagi słuchowej.
W każdym z wymienionych wyżej przypadków szczegółową diagnozę powinien postawić logopeda, który na jej podstawie opracuje harmonogram terapii.

Zwykle gammacyzm występuje w parze w kappacyzmem, o którym pisaliśmy już na naszym blogu (zob. „Kaczka”, czy „taczka”?). Terapia logopedyczna obejmuje wówczas najpierw wywołanie i utrwalenie poprawnie wymawianej głoski „k”. Kiedy się ona pojawi, bardzo często samoistnie „wskakuje” również „g”. Jest to możliwe ponieważ wymowa tych głosek jest identyczna, różnią się one od siebie tylko dźwięcznością.

Koniecznie pamiętajmy, by ćwicząc „g” nie zaniedbywać, opanowanej wcześniej głoski „k”!

Ten wpis został opublikowany w kategorii gammacyzm, gimnastyka buzi i języka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.